Skanyx
Guides/10 min czytania

Na co zwracać uwagę kupując używane auto: pełna lista kontrolna

Skanyx Team

Większość list kontrolnych do używanego auta sprawdza lakier i jazdę próbną, ale pomija ten jeden test, którego boją się sprzedawcy: 5-minutowy skan OBD2.

Stoisz na cichym parkingu w małym mieście i patrzysz na używane auto od prywatnego sprzedawcy. Jest czyste. Lakier błyszczy, fotele odkurzone, sprzedawca jest miły i odpowiada na każde pytanie bez wahania. Cena jest uczciwa, może odrobinę niższa niż za podobne auta, a gotówkę masz przygotowaną. Obchodzisz auto dwa razy, kopiesz w oponę, bo tak się robi, i nagle uświadamiasz sobie, że nie masz pojęcia, na co właściwie patrzysz.

To uczucie jest problemem. Większość kupujących po raz pierwszy wie, że auto może ukrywać usterki, ale nie wie, gdzie te usterki się chowają ani jak je znaleźć w dwadzieścia minut na podjeździe obcej osoby. Ogólne porady, które się czyta, obejmują lakier, rdzę, dokumenty i jazdę próbną. Wszystkie przydatne. Wszystkie rzeczy, które staranny sprzedawca już ogarnął przed twoim przyjazdem.

Test, o którym prawie nikt nie wspomina, to ten, który czyta własną pamięć auta: tani adapter wpięty w gniazdo diagnostyczne, pokazujący usterki, o które sprzedawca wolałby, żebyś nigdy nie pytał.

Kupić to auto czy odejść?

Cztery testy razem dają jasną decyzję. Oto jak odczytać wynik, zanim przejdziesz do rozmowy o cenie.

  • Czysty skan plus uczciwa jazda próbna: negocjuj albo kupuj. Brak zapisanych kodów, wszystkie monitory gotowości ukończone, żadnych niespodzianek na jeździe. To auto, które można kupić z pewnością, albo wykorzystać drobne usterki, które się znalazło, do urwania ceny.
  • Świeżo skasowane kody albo nieukończone monitory gotowości: sprzedawca zresetował komputer. Wszystkie monitory na "nieukończony" w aucie z dużym przebiegiem znaczą, że ktoś wymazał pamięć usterek tuż przed twoim przyjazdem. Odejdź albo zażądaj realnego rabatu i dłuższej jazdy próbnej, która wymusi powrót usterek.
  • Zapisane kody układu napędowego: wlicz naprawę. Prawdziwy zapisany kod to nie powód do rezygnacji, to liczba do negocjacji. Sprawdź prawdopodobny koszt naprawy i odejmij go od ceny wywoławczej, na piśmie.
  • Sprzedawca, który nie pozwala podpiąć skanera: odejdź. Nie ma niewinnego powodu, żeby odmówić nieszkodliwego odczytu własnych danych auta. Sama odmowa jest odpowiedzią.

Na co zwracać uwagę podczas oględzin?

Zacznij na zewnątrz, w świetle dnia, nigdy w deszczu. Mokry lakier ukrywa wszystko. Obejdź całe auto powoli i patrz wzdłuż blach pod małym kątem, tak jak światło wyłapuje falę w metalu. Niedopasowany lakier, blacha odbijająca światło inaczej albo lekka różnica koloru między drzwiami a błotnikiem zwykle oznaczają naprawę po stłuczce. Jedna naprawiona blacha to normalne życie. Cały przemalowany bok to historia, której sprzedawca ci nie opowiedział.

Sprawdź szczeliny między blachami. Spoiny między maską, drzwiami i klapą bagażnika powinny być równe i jednakowe po obu stronach. Szczelina ciasna z jednej strony i szeroka z drugiej wskazuje na nadwozie, które było ciągnięte, uderzone albo źle złożone. Przejedź małym magnesem owiniętym w szmatkę po dolnych blachach i progach: nie złapie nad grubą warstwą szpachli, a właśnie tam ukrywa się rdza pod świeżym lakierem.

Zajrzyj pod spód, na progi, nadkola i sanki, w poszukiwaniu rdzy, która łuszczy się, a nie pyli. Powierzchniowa rdza jest kosmetyczna. Bąble, łuszczenie albo dziury są strukturalne i drogie. Potem spójrz na opony, bo mówią o aucie, nie tylko o gumie. Równe zużycie na wszystkich czterech jest zdrowe. Zużycie mocne po jednej krawędzi wskazuje na zmęczone zawieszenie albo złą zbieżność, a ta sama usterka na wewnętrznej krawędzi obu przednich opon często oznacza zużyte wahacze. Na koniec spójrz na ziemię tam, gdzie auto stało, i pod silnik, szukając świeżego oleju, płynu chłodzącego albo oleju ze skrzyni. Wilgotny, oleisty nalot na spodzie jest normalny w starszym aucie. Świeży wyciek i kałuża nie są.

Jakie dokumenty sprawdzić w używanym aucie?

Dokumenty to miejsce, w którym uczciwe auta oddzielają się od nieuczciwych. Najpierw poproś o pełną historię serwisową, czy to ostemplowaną książkę, czy segregator faktur. Daty i przebieg w każdym wpisie powinny rosnąć równo w czasie. Przebieg, który spada między dwiema wizytami, albo podejrzanie okrągły skok, to sygnał wart sprawdzenia. Same pieczątki niewiele dowodzą, bo zaprzyjaźniony warsztat może je dobić później, więc faktury z wypisanymi częściami i robocizną są warte znacznie więcej niż pusta książeczka.

Najważniejsza pojedyncza zgodność to VIN, 17-znakowy numer identyfikacyjny pojazdu. Znajdź go u podstawy szyby, na tabliczce w słupku drzwi i wybity w komorze silnika lub na ramie, a potem sprawdź, czy wszystkie zgadzają się ze sobą i z dowodem rejestracyjnym. VIN, który się nie zgadza, albo taki, który wygląda na przerobiony, kończy oględziny. Sprawdź, czy nazwisko właściciela w dowodzie zgadza się z osobą sprzedającą auto, bo nie da się legalnie kupić auta od kogoś, kto nie jest jego właścicielem.

Sprawdź, czy auto ma ważny przegląd techniczny dla swojego kraju: w Polsce wykonywany w SKP (stacji kontroli pojazdów), w Niemczech TÜV, w Hiszpanii ITV, na Litwie techninė apžiūra. Taki dokument dowodzi, że auto przeszło test bezpieczeństwa i emisji w jednym konkretnym dniu. Nie dowodzi, że auto jest dziś bezusterkowe, i nie sprawdza tego, co sprawdza skan, co jest dokładnie powodem, dla którego liczą się dwa kolejne kroki.

Jak prawidłowo zrobić jazdę próbną używanym autem?

Najbardziej odkrywczy moment całej wizyty to zimny rozruch, więc nalegaj, żeby silnik był kompletnie zimny, gdy przyjeżdżasz. Sprzedawca, który rozgrzewa auto, zanim dotrzesz, może ukrywać trudny zimny rozruch, stukot, który znika po rozgrzaniu, albo dym przy pierwszym odpaleniu. Stań z tyłu podczas pierwszego rozruchu i obserwuj wydech. Niebieski dym oznacza spalanie oleju, biały dym, który się utrzymuje, może oznaczać płyn chłodzący w cylindrach, a gęsty czarny dym na dieslu wskazuje na problem z wtryskiem albo emisją.

W ruchu przejedź przez wszystkie biegi i wyczuj, jak auto się zachowuje. Sprzęgło w manualu powinno chwytać czysto, bez ślizgania się, gdy obroty rosną przy stałej prędkości. Automat powinien przełączać płynnie, bez szarpnięć, bez szukania biegów, bez wpadania w poślizg. Znajdź cichy, bezpieczny odcinek i zahamuj zdecydowanie z umiarkowanej prędkości: auto powinno zatrzymać się prosto, bez ściągania na bok, bez pulsującego pedału świadczącego o skrzywionych tarczach i bez zgrzytania. Puść na chwilę kierownicę na płaskiej, prostej drodze i sprawdź, czy auto jedzie prosto, czy ściąga.

Potem wyłącz radio i słuchaj. Rytmiczne klikanie przyspieszające z prędkością często oznacza zużyte łożysko koła albo przegub napędowy. Stukot na nierównościach wskazuje na zużyte zawieszenie. Wycie rosnące i opadające z obrotami może być skrzynią biegów albo zmęczoną turbiną. Nic z tego nie wymaga wprawnego ucha, tylko cichej kabiny i pełnej uwagi. Jedź na tyle długo, żeby silnik osiągnął pełną temperaturę, bo niektóre usterki pojawiają się dopiero, gdy wszystko jest gorące.

Dlaczego skan OBD2 liczy się najbardziej?

To jest test, który oddziela starannego kupującego od pełnego nadziei. Każde auto zbudowane od końca lat 90. ma komputer pokładowy, który nieustannie obserwuje silnik i układy emisji i zapisuje kod usterki do swojej pamięci, gdy coś idzie nie tak. Ta pamięć to uczciwy pamiętnik auta. Oględziny, dokumenty i jazda próbna opierają się na tym, co sprzedawca postanowił pokazać. Skan czyta to, co auto zapisało samo o sobie.

Odczytasz to zwykłym adapterem OBD2, małą wtyczką, która kosztuje 10 do 30 euro (45 do 135 PLN), wpiętą do gniazda diagnostycznego pod deską rozdzielczą, przy kolanach kierowcy w niemal każdym aucie. Sparuj go z aplikacją w telefonie, a masz to samo okno do auta, za którego otwarcie warsztat każe sobie płacić. Cały odczyt zajmuje około pięciu minut. Trzy rzeczy w tym odczycie są warte więcej niż cokolwiek innego, co zobaczysz przez cały dzień.

Pierwsza to świeżo skasowane kody, sztuczka sprzedawcy numer jeden. Gdy sprzedawca kasuje pamięć usterek, żeby kontrolka silnika zgasła, kody znikają, ale sam akt zostawia ślad. Niektórzy sprzedawcy nie bawią się nawet w komputer i po prostu zaklejają lampkę ostrzegawczą na desce taśmą, więc sprawdź, czy kontrolka faktycznie zapala się na sekundę po przekręceniu kluczyka, a potem gaśnie, tak jak robi to test każdej działającej lampki. Jeśli lampka w ogóle się nie pojawia, zapytaj dlaczego.

Druga to nieukończone monitory gotowości, odcisk palca dopiero co zresetowanego komputera. Auto przeprowadza serię własnych testów, monitorów gotowości, obejmujących układy takie jak katalizator, sondy lambda i układ EVAP. Skasowanie kodów resetuje każdy monitor do stanu nieukończonego, a wracają one do "ukończony" dopiero po kilku dniach normalnej jazdy w określonych warunkach. Jeśli więc podepniesz się do auta z 180 000 km na liczniku i znajdziesz każdy monitor wciąż na "nieukończony", komputer został wymazany w ciągu ostatnich 50 do 100 kilometrów, prawie na pewno po to, żeby ukryć świecącą kontrolkę. Czysta deska z nieukończonymi monitorami to nie czyste auto. To dopiero co posprzątane. Jest pełny przewodnik po odczytywaniu skasowanych kodów i monitorów gotowości, jeśli chcesz zgłębić ten jeden sygnał.

Trzecia to dowolny prawdziwy zapisany kod usterki, czyli realna i negocjowalna usterka, a nie powód do paniki. Kod taki jak P0420 sygnalizuje zmęczony katalizator, P0171 zbyt ubogą mieszankę, która często wynika z nieszczelności powietrza, P0300 przypadkowe wypadanie zapłonu, P0299 zbyt niskie doładowanie turbiny na dieslu, a P0128 termostat zacięty otwarty. Żaden z nich to nie koniec świata. Każdy to znana naprawa o znanym przedziale kosztów, czyli liczba, którą odejmuje się od ceny wywoławczej, gdy się ją sprawdzi.

Skan mówi, co układ znalazł. Nie mówi, czy jazda dalej z tą usterką jest rozsądna, więc gdy kod się pojawi, warto sprawdzić, czy można jeździć ze świecącą kontrolką silnika, zanim cokolwiek zdecydujesz, oraz ile kosztuje porządna diagnostyka, jeśli chcesz, żeby warsztat potwierdził odczyt.

Czego skan OBD2 ci nie powie?

Uczciwość co do granic to coś, co utrzymuje wiarygodność tego testu. Zwykły adapter OBD2 z aplikacją taką jak Skanyx odczytuje zapisane kody układu napędowego i emisji, dane freeze frame uchwycone w chwili ustawienia każdej usterki oraz status monitorów gotowości, i flaguje dwa liczące się sygnały oszustwa: świeżo skasowane kody i nieukończone monitory gotowości, czyli odcisk palca dopiero co zresetowanego komputera. Przejdź przez to, a wiesz znacznie więcej, niż zakładał sprzedawca, a aplikacja taka jak ta zamyka tę samą sekwencję w 8-krokową inspekcję przedzakupową kończącą się jasnym werdyktem Kup, Negocjuj, Uważaj albo Odejdź wraz z przedziałem kosztu naprawy, więc nie zostajesz sam wpatrzony w surowe kody, zastanawiając się, ile są warte.

To, czego zwykły skan OBD2 nie robi, liczy się równie mocno. Nie wykrywa cofniętego licznika. Skan odczytuje tę samą liczbę przebiegu, którą pokazuje deska rozdzielcza, czyli wartość, którą cofnięcie już zmieniło, więc o manipulacji przebiegiem niczego nie dowodzi. Do tego potrzebny jest raport historii pojazdu, taki jak autoDNA czy carVertical, który ciągnie zarejestrowane odczyty drogomierza z przeglądów, wpisów serwisowych i zdarzeń rejestracyjnych z całego życia auta, a osobny przewodnik po wykrywaniu cofniętego licznika pokazuje dokładnie, jak działa to porównanie. Standardowy skan nie odczytuje też modułu ABS ani poduszek powietrznych, bo żyją one na oddzielnych układach producenta, do których zwykły adapter nie dotrze. Czysty odczyt OBD2 to nie świadectwo zdrowia układu przeciwblokującego hamulców ani poduszek. Połącz skan z raportem historii i oględzinami, a martwe pola się domykają.

Czysta deska to najłatwiejsza rzecz do sfałszowania dla sprzedawcy i najtrudniejsza do zaufania dla kupującego. Skanyx robi pełną 8-krokową inspekcję przedzakupową z telefonu, odczytuje zapisane kody i monitory gotowości, flaguje sygnały oszustwa w postaci skasowanych kodów i nieukończonych monitorów i daje werdykt Kup, Negocjuj, Uważaj albo Odejdź z szacunkowym kosztem naprawy, który zaniesiesz do sprzedawcy. Zrób to na aucie, zanim zapłacisz

Jak złożyć to wszystko w całość podczas oględzin?

Potraktuj cztery testy jako jedną sekwencję, a nie cztery osobne zadania. Zrób oględziny od razu po przyjeździe, póki silnik jest jeszcze zimny, żeby zimny rozruch był prawdziwy, gdy dojdziesz do jazdy próbnej. Następnie przeczytaj dokumenty i sprawdź VIN, zanim poświęcisz więcej czasu, bo niezgodność kończy wizytę tu i teraz. Zrób jazdę próbną na tyle długą, żeby silnik osiągnął pełną temperaturę i żeby znaleźć cichy odcinek na hamulce i nasłuch. Potem podepnij adapter, póki silnik jest gorący po jeździe, i odczytaj skan, bo niektóre usterki rejestrują się dopiero, gdy wszystko jest ciepłe.

Jeśli chcesz pełnej, uporządkowanej wersji tego z dokładną kolejnością i tym, co zapisać na każdym etapie, przewodnik po inspekcji przedzakupowej rozkłada cały proces na czynniki pierwsze. Cztery testy razem kosztują dwadzieścia minut i cenę adaptera, a zamieniają pełną nadziei zgadywankę w świadomą decyzję.

Krótki spis kodów wartych poznania

To są kody usterek wymienione wyżej, te częste, które pierwszy odczyt zwykle wyłapuje. Sprawdź każdy znaleziony kod, zanim przejdziesz do ceny, bo przedział kosztów to twoja liczba do negocjacji.

  • P0420: sprawność katalizatora poniżej progu
  • P0171: zbyt uboga mieszanka, często nieszczelność powietrza lub podciśnienia
  • P0300: przypadkowe lub wielocylindrowe wypadanie zapłonu
  • P0299: zbyt niskie doładowanie turbiny, częste na dieslach
  • P0128: temperatura płynu chłodzącego poniżej progu regulacji termostatu

Bezpieczne kupno używanego auta nie polega na byciu ekspertem. Polega na sprawdzeniu czterech rzeczy po kolei i na odmowie pominięcia tej jednej, której większość kupujących nigdy nie robi. Podepnij adapter, odczytaj, co auto zapisało samo o sobie, i pozwól, żeby reakcja sprzedawcy na tę drobną prośbę powiedziała ci resztę. Auto, które nie ma nic do ukrycia, nie ma się czego bać przez pięć uczciwych minut.

Często zadawane pytania

Jak sprawdzić używane auto przed zakupem, nie będąc mechanikiem?
Nie trzeba być mechanikiem. Wystarczy przejść przez cztery testy po kolei. Obejdź auto w świetle dnia, szukając rdzy, niedopasowanego lakieru i nierównego zużycia opon. Przeczytaj dokumenty i sprawdź, czy VIN na szybie zgadza się z dowodem rejestracyjnym. Zrób porządną jazdę próbną na zimno, słuchając odgłosów i wyczuwając drgania przez kierownicę i hamulce. Potem podłącz tani adapter OBD2 do gniazda pod deską rozdzielczą i odczytaj zapisane kody usterek aplikacją w telefonie. Ten ostatni krok zajmuje około pięciu minut i wyłapuje usterki, których trzy poprzednie nie zobaczą.
Jaka jest najczęstsza sztuczka, którą sprzedawcy ukrywają usterki w używanym aucie?
Kasowanie kodów usterek rano w dniu oględzin, żeby kontrolka silnika zgasła. Niektórzy sprzedawcy wprost zaklejają lampkę ostrzegawczą na desce taśmą. Kasowanie kodów resetuje też monitory gotowości do stanu nieukończonego, a te potrzebują kilku dni normalnej jazdy, żeby się ustawić z powrotem. Jeśli więc po podpięciu okazuje się, że wszystkie monitory są nadal nieukończone w aucie z 180 000 km na liczniku, patrzysz na sterownik skasowany w ciągu ostatnich 50 do 100 kilometrów. To odcisk palca sprzedawcy, który coś ukrywa.
Czy skaner OBD2 wykrywa cofnięty licznik w używanym aucie?
Nie, zwykły adapter tego nie zrobi. Standardowy skan OBD2 odczytuje wartość przebiegu, którą raportuje deska rozdzielcza, czyli tę samą liczbę, którą narzędzie do cofania już zmieniło, więc o samej manipulacji licznikiem nie świadczy. Żeby wyłapać cofnięty przebieg, potrzebny jest raport historii pojazdu, taki jak autoDNA czy carVertical, który ciągnie zarejestrowane odczyty drogomierza z przeglądów, wizyt serwisowych i zdarzeń rejestracyjnych z całego życia auta. Skan OBD2 robisz pod kątem stanu silnika i emisji, a raport historii pod kątem przebiegu. Pokrywają dwa różne obszary.
Ile powinno kosztować sprawdzenie używanego auta?
Skan OBD2 zrobiony samodzielnie to koszt samego adaptera, czyli 10 do 30 euro (45 do 135 PLN), a adapter zostaje na każde kolejne auto. Niezależna inspekcja w warsztacie to mniej więcej 50 do 150 euro (225 do 675 PLN), zależnie od kraju i dokładności. Raport historii pojazdu kosztuje zwykle 10 do 20 euro (45 do 90 PLN) za jeden VIN. Przy aucie wartym kilka tysięcy euro wszystkie trzy razem nadal kosztują mniej niż jedna nieprzewidziana naprawa, więc ten wydatek łatwo uzasadnić, zanim wyłoży się pieniądze.
Czy odejść od auta, jeśli ma zapisany kod usterki?
Niekoniecznie od razu. Pojedynczy zapisany kod na aucie z dużym przebiegiem to często normalne starzenie się i po prostu liczba, którą odejmuje się od ceny, gdy zna się już koszt naprawy. Odejść powinno się przy wzorcu: wszystkie monitory gotowości nieukończone w aucie, które sprzedawca nazywa bezusterkowym, dane freeze frame przeczące deklarowanemu przebiegowi albo sprzedawca, który w ogóle nie pozwala podpiąć skanera. Zapisany kod to fakt, który da się wycenić. Skasowany sterownik to fakt, który ktoś próbował ukryć.
Szybka referencja

Ten artykuł obejmuje poniższe kody diagnostyczne. Kliknij dowolny kod, aby zobaczyć szczegółowy opis przyczyn, kosztów i rozwiązań dla konkretnych pojazdów:

Author

Skanyx Team

Eksperci diagnostyki samochodowej

Zespół Skanyx łączy doświadczenie motoryzacyjne z najnowocześniejszą technologią AI, aby pomóc właścicielom samochodów lepiej rozumieć i serwisować swoje pojazdy.